Archiwa tagu: Google

Jak optymalizować content pod featured snippets?

link building

Z roku na rok coraz trudniej jest optymalizować strony pod zdobycie większego ruchu z Google. Nie chodzi tylko o fakt, że konkurencja jest coraz silniejsza (co też oczywiście jest prawdą), ale również o to, że Google powoli odchodzi od formuły dziesięciu linków na stronie wyszukiwania, stąd mniejszy ruch z tego źródła. Z tego powodu warto nauczyć się optymalizować treść pod jedną z najważniejszych zmian w Google: featured snippets.

Czym są featured snippets?

Z pewnością kojarzysz, że w przypadku niektórych fraz kluczowych nad standardowymi wynikami wyszukiwania pojawiają się ramki z odpowiedzią na zadane pytanie. Właśnie to są featured snippets. Ich celem jest odpowiedzenie bezpośrednio na zadane przez użytkownika pytanie, bez konieczności klikania w jakikolwiek link. Warto odpowiednio zoptymalizować swoją treść pod featured snippets. Pojawienie się w tym okienku zwiększa ruch na danej podstronie według różnych badań od 20 do 40%.

Istnieją trzy główne typy featured snippets:

  • Akapit. Może to być ramka z tekstem lub ramka z tekstem i zdjęciem.
  • Lista. Odpowiedź przybiera formę listy.
  • Tabela. Odpowiedź ma formę tabeli.

Wciąż nie ma ustalonej jednoznacznej terminologii w przypadku featured snippets. Wiele osób określa featured snippets mianem „odpowiedzi w ramce”, ponieważ to właśnie otrzymujemy – odpowiedź w ramce. Sam też zazwyczaj korzystałem z tej nazwy.

Powoduje to jednak pewne niejasności. Istnieją zapytania, na które Google odpowiada za pomocą wbudowanych algorytmów, nie korzystając wcale z zewnętrznych źródeł. Proste działania matematyczne, pytanie o to, jaki jest dzień tygodnia danego dnia, konwersja walut czy jednostek miar, wszystko to potrafi zrobić Google. To wcale nie są featured snippets, a też mają formę odpowiedzi w ramce.

Dlatego, żeby uniknąć nieścisłości, w naszym przypadku featured snippets to po prostu te ramki, gdzie znajduje się link do strony zawierającej źródło.

Czy mam szansę na znalezienie się w featured snippets?

Według badania przeprowadzonego przez Ahrefs, 99,58% wszystkich stron branych jako źródło do featured snippets jest już pozycjonowanych w pierwszym 10 pozycjach w Google. Jeśli Twoja strona jest dobrze pozycjonowana, to masz duże szanse na pojawianie się w featured snippets. Nie musisz być na pierwszym miejscu wyników wyszukiwania. Według Getstat aż 70% wszystkich featured snippets pochodzi z niższych pozycji.

Nie każdy rodzaj zapytań zwraca featured snippets, tak naprawdę dzieje się to stosunkowo nieczęsto. Poniżej przedstawiam listę tematów, z którymi najczęściej wiąże się pojawienie okienek z odpowiedziami:

  • Artykuły „zrób to sam” (DIY)
  • Zdrowie
  • Finanse
  • Matematyka
  • Wymagania
  • Status
  • Tłumaczenia

Zidentyfikuj szanse na pojawienie się w featured snippets

Wiele badań przeprowadzonych przez osoby zajmujące się SEO potwierdza, że większość featured snippets włącza się dla słów kluczowych z końca ogona. Im więcej słów wpisze się w wyszukiwarkę, tym większa szansa na pojawienie się ramki.

Dlatego poszukiwanie szans na pojawienie się w featured snippets należy zacząć od badania słów kluczowych. Miej na uwadze, żeby szukać przede wszystkim naturalnie brzmiących pytań takich jak „jak”, „co”, „dlaczego”, „kto” itp.

Celuj również w intencję użytkownika, a nie samo pytanie. Podczas gdy featured snippets mają na celu odpowiadać natychmiastowo na zadane przez użytkownika pytanie, nie tylko frazy kluczowe w formie pytań je aktywują. Według wspomnianego wcześniej badania przeprowadzonego przez Ahrefs, znacząca większość featured snippets pojawia się przy frazach kluczowych, które wcale nie są pytaniami.

Warto korzystać z narzędzia do słów kluczowych, które od razu pokazuje czy dana fraza skutkuje pojawieniem się featured snippets. Jedną z opcji jest wykorzystanie Serpstat, który przy badaniu słów kluczowych od razu zaznacza, które frazy uruchamiają featured snippets.

Kanadyjski Sąd Najwyższy nakazał Google deindeksować stronę globalnie – pierwszy krok ku cenzurze!

Soccer referee showing a red card and blowing a whistle

Sąd Najwyższy w Kanadzie nakazał Google zaprzestać indeksacji jednego ze sklepów internetowych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie chodziło o nakaz globalny, nie tylko na teren Kanady. Jest to niebezpieczny precedens otwierający furtkę innym rządom (oraz prywatnym podmiotom) na całym świecie do wywierania nacisku na Google i jego wyniki wyszukiwania.

Szczegóły sprawy

Sprawa dotyczyła sporu pomiędzy Google a Equustek Solutions. Mała firma technologiczna w Kolumbii Brytyjskiej oskarżyła swojego byłego dystrybutora który rzekomo sprzedawał w sieci podrobione wersje produktów. Zakaz dalszych czynności tego typu został zignorowany i sprzedaż podróbek dalej miała miejsce. Obecna sprawa przeciwko Google zawędrowała aż do Sądu Najwyższego w Kanadzie, gdzie został wydany nakaz na firmę obejmujący cały świat.

Sąd Apelacyjny zgodził się, że sąd ma jurysdykcję wobec Google i firma musi respektować wyniki nakazu. Stwierdzono również, że można prosić o tymczasową pomoc podmioty niebędące stroną. Uprawnienia do udzielania nakazów są na ogół bezzasadne, a zarzuty mające na celu utrzymanie porządku nie muszą być kierowane wyłącznie do stron biorących udział w postępowaniu sądowym. W tym przypadku nakaz o skutku ogólnoświatowym był uzasadniony.

Kanadyjski Sąd Najwyższy zgodził się z orzeczeniem sądu niższej instancji, że zwyczajne zablokowanie lub dezindeksowanie witryny naruszającej zasady w Google.ca niewłaściwie wyegzekwuje nakaz i tym samym uzasadnia globalny zakaz przeciwko firmie.

W teorii uzasadnienie sądu może być sprawiedliwe – podobnie do logiki francuskiego regulatora prywatności w celu wyegzekwowania „prawa do zapomnienia” na całym świecie. Jest to jednak zła decyzja i stanowi straszliwy precedens. Firmy i rządy niezadowolone ze sposobu, w jaki są reprezentowane w wynikach wyszukiwania, mogą próbować nie tylko cenzurować Google w domenie, ale również na arenie międzynarodowej.

Konsekwencje decyzji sądowej

Rządy takich krajów jak Iran, Pakistan, Arabia Saudyjska, Rosja czy Chiny mogą wydawać ustawy wymagające usunięcia krytycznych lub obraźliwych treści, które są politycznie niepoprawne lub nieprzyjazne. Na przykład Chiny mogą próbować globalnie kontrolować dyskusje polityczne dotyczące Tybetu lub Dalajlamy. Rosja może zwrócić się do Google z prośbą o usunięcie treści dotyczących rosyjskich wyborów, sytuacji dotyczących hakerów czy krytycznych wobec Putina, uzasadniając je jako destabilizujące reżim. Arabia Saudyjska lub Pakistan mogą starać się o globalne usunięcie treści krytycznych wobec islamu lub proroka Mahometa.

Brzmi nieprawdopodobnie lub przesadzenie? Możliwe. Jednak to właśnie kanadyjska decyzja sądu otwiera furtkę do takich kroków. Właściwie to prawa dotyczące cenzury Internetu w jednym kraju mogą zostać rozszerzone na arenę międzynarodową przy zastosowaniu kanadyjskiego precedensu. Bez globalnego stosowania usuwania treści takie działania w końcu nie mają sensu.

Jedynym rozwiązaniem Google mogłoby być całkowite wycofanie się z danego kraju.

Internet się zmieni?

Kto otrzyma kontrolę nad Internetem i moc jego cenzurowania? To gra o najwyższą stawkę. Choć na logikę można powiedzieć, że decyzja kanadyjskiego sądu miała sens, istnieją większe i bardziej uniwersalne zasady, które powinny wejść w grę – wolność słowa oraz wypowiedzi. Powinny one stanowić górę nad próbami ocenzurowania niewygodnych treści.

Żaden kraj nie powinien mieć władzy dotyczącej tego, co ludzie w innych państwach czy regionach mogą czytać czy oglądać. Niestety, właśnie to miało miejsce w przypadku kanadyjskiego procesu, przez co podobne incydenty mogą się częściej zdarzać w przyszłości. Czy właśnie widzimy początek końca Internetu w takiej formie, jaką dotychczas znaliśmy?

Jak prosto pozycjonować pod snippety Google?

korporacyjne SEO

Dla wielu właścicieli stron internetowych, znalezienie się na pierwszym miejscu w rankingach wyszukiwania jest prawdziwym Świętym Graalem SEO. Niestety, osiągnięcie tego celu nie jest łatwe, wymaga poświęcenia olbrzymich nakładów pieniędzy.

Nie mówię, że nie powinno się inwestować w pozycjonowanie fraz kluczowych, ale istnieją też inne, tańsze sposoby. Warto wykorzystać możliwości samej wyszukiwarki Google, która stara się inteligentnie odpowiadać na pytania użytkowników.

Czym są snippety Google?

W momencie pisania tego artykułu, w nieco ponad 9% wszystkich fraz wpisywanych w Google pojawiają się odpowiedzi na pytanie zadawane przez użytkownika. Mówi się o nich, że mają miejsce zerowe w wynikach wyszukiwania, ponieważ znajdują się nawet ponad pierwszą pozycją w Google.

Google tłumaczy zasadę sugestii w taki sposób, że polegają na automatycznemu szukaniu odpowiedzi na szukane przez użytkownika pytanie i wyświetlenie jej nad wynikami wyszukiwania z linkiem do pełnej treści na źródłowej stronie. Co ciekawe, zwykła pozycja stron w wyszukiwarce nie ma znaczenia, w snippecie często pojawiają witryny, które normalnie widzisz w drugiej dziesiątce rankingu. Widzisz już swoją szansę?

Snippety możliwością podbicia statystyk, ale nie dla wszystkich

W przypadku snippetów nie wszystkie rynki są tworzone w ten sam sposób. Jeśli jesteś właścicielem lokalnego biznesu, o wiele lepsze w skutkach będzie pozycjonowanie przedsiębiorstwa w Google Maps, jako że snippety nie są wyświetlane w lokalnych wyszukiwaniach.

Z drugiej strony jeśli działasz w branży gdzie istnieje popyt na klarowne odpowiedzi na często zadawane pytania, na przykład wyjaśnienie popularnych w branży terminów, do tego masz dane, które można przedstawić w formie tabeli, to snippety są wielką szansą dla Ciebie.

Stat Search Analytics przeprowadziło badania na temat snippetów, wynikało z nich, że najczęściej występują one przy wyszukiwaniach z następujących dziedzin:

  • Matematyka
  • Finanse
  • Wymagania
  • Zdrowie i medycyna
  • Jednostki czasu
  • Historia
  • Wymagania

Znalezienie słów kluczowych pod pozycjonowanie snippetów

Gdy już upewnimy się, że nasza strona internetowa może zdobyć korzyść ze snippetów, pora przejść do konkretów. Pod jakie słowa kluczowe warto pozycjonować stronę, aby znalazła się na „pozycji zero”?

Obserwacje różnych fraz kluczowych pod katem wyświetlania snippetów pozwoliły na znalezienie odpowiednich kandydatów. Frazy kluczowe muszą spełniać poniższe wymagania:

  • Bardziej popularne frazy częściej otrzymują snippety
  • Długie i konkretne frazy kluczowe (powyżej pięciu słów) znacznie częściej skutkują w wyświetleniu snippetów
  • Jako że celem jest znalezienie odpowiedzi na pytania, frazy zawierające pytania często wyświetlają snippety: Kto? Gdzie? Kiedy? Jak? Co? Ile?
  • Podobnie sprawa wygląda ze słowami dotyczącymi czynności czy stanu rzeczy powodują pojawienie się snippetów: robić, kosztować, powodować, stać się, gotować, zostać itp.

Dodatkowe słowa kluczowe można uzyskać dzięki pomocy samej wyszukiwarki. Google często podpowiada frazy podobne do zadanego pytania, one również mają większe prawdopodobieństwo wyświetlenia snippetu, nawet jeśli podstawowe hasło tego nie robiło.

Pozycjonowanie pod snippety

Gdy już wybierzesz odpowiednie słowa kluczowe, dalsza droga jest prosta. Po pierwsze, należy stworzyć content, który jasno odpowiada na zadawane pytanie. Kod strony musi być łatwy do zrozumienia przez Google. Warto również zadbać o to, żeby od odbiorców płynęły pozytywne sygnały – dobre recenzje, udostępnienia materiału, duża liczba komentarzy.

Pamiętaj, że aby Twoja strona znalazła się w snippecie, warto tworzyć content w taki sposób, że na początku artykułu powtarzasz pytanie kluczowe, a następnie udzielasz krótkiej i jasnej odpowiedzi, którą potem możesz rozbudować w dalszej części artykułu. Jednak to ta pierwsza część znajdzie się w ewentualnym snippecie i to na nią warto zwrócić największą uwagę. Jeśli treść snippetu zachęci użytkownika, istnieje duża szansa, że wejdzie na Twoją stronę by poszerzyć wiedzę i zaspokoić ciekawość.

Google ostrzega przed niewłaściwym wykorzystywaniem linków w kampaniach reklamowych

Google

Kilka dni temu Google opublikowało ostrzeżenie mówiące o używaniu linków w kampaniach reklamowych. W skrócie, jeśli zewnętrzne linkowanie było dokonane tylko po to aby uzyskać lepszą pozycję w rankingach wyszukiwania, zarówno osoba publikująca taki link na swojej stronie jak i strona źródłowa zostaną obciążone karą, która wpłynie na wysokość w rankingu.

Content marketing nie może być nastawiony na zdobywanie linków

Google nie jest przeciwko dystrybucji treści ogólnie. Jeśli jednak ma ona na celu jedynie pozyskanie linków, pojawia się problem. W ostrzeżeniu opublikowanym przez Google możemy przeczytać (tłumaczenie własne):

Google nie zniechęca do umieszczania linków do treści zewnętrznych o ile mają one na celu informowanie użytkowników czy pobudzenie świadomości na temat Twojej firmy czy działalności. Jednak naruszeniem dobrych praktyk publikowanych w naszych wskazówkach jest sytuacja, gdy głównym celem jest powiększanie bazy linków zewnętrznych.

Działania będą wymierzone w strony tworzące artykuły wyłącznie dla linków, ponieważ taka aktywność jest szkodliwa dla Sieci jako całości. Gdy na pierwszym miejscu myśli się o link buildingu, jakość artykułów może ucierpieć, co przeniesie się na użytkowników.

Jest to szczególnie ciekawe ostrzeżenie, tym bardziej gdy linki zewnętrzne są jednym z najważniejszych sposobów na lepszą pozycję w rankingach Google.

Czerwone lampki przy linkowaniu

Jak Google patrzy na content publikowany w ramach kampanii reklamowych? Jak odróżnić poprawne linkowanie zewnętrzne od przypadków spamowania? Oto kwestie, które mogą sprawić, że algorytmom szukającym zapalą się czerwone lampki:

  • Wklejanie dużej liczby linków ze słowami kluczowymi do artykułów
  • Publikowanie artykułów na wielu różnych stronach, a także duża liczba artykułów na pojedynczych, dużych stronach
  • Zatrudnianie copywriterów nie mających pojęcia na dany temat, lejących wodę i piszących ogólniki
  • Ten sam lub bardzo podobny content w różnych artykułach, ewentualnie umieszczanie duplikatów swoich artykułów na stronach trzecich z linkiem powrotnym od własnej witryny.

Jak się przed tym zabezpieczyć?

Istnieją dwa proste sposoby na zabezpieczenie się przed znalezieniem się na celowniku algorytmów Google: korzystanie z nofollow dla poszczególnych linków lub umieszczanie canonicala na konkretnej podstronie.

Nofollow zapobiega ocenianiu przez boty poszczególnych linków. Canonical mówi Google, że linki umieszczone na danej stronie również nie powinny być oceniane.

Publikujący również muszą mieć się na baczności

Ważną kwestią w ostrzeżeniu Google jest fakt, że nie dotyczy ono tylko osób rozprzestrzeniających treści. Osoby publikujące je również mogą spotkać się z nieprzyjemnościami. Google pisze w swoim poście:

Gdy Google wykryje, że nastąpiła publikacja artykułów zawierających linki ze spamem, może to zmienić percepcję algorytmów na temat jakości strony, co zaszkodzi rankingowi.

Strony akceptujące i publikujące tego rodzaju linki zewnętrzne powinny zadać sobie pytania w stylu: Czy znam tę osobę? Czy jej przekaz pasuje do mojej widowni? Czy jest to wartościowy content?

Innymi słowami, publikacja contentu bez przejrzenia jego jakości może doprowadzić do ukarania przez Google.

Skąd to ostrzeżenie?

Kwestia dobrego linkowania zewnętrznego nie jest nowa w SEO, podobna kwestia została poruszona w lipcu 2013 roku, gdy Google ostrzegało przed umieszczaniem artykułów sponsorowanych z dużą liczbą linków zewnętrznych.

Teraz sytuacja jednak nieco się różni. Wygląda na to, że algorytmy Google mogą oceniać spam pod kątem nie tylko liczby linków, ale także ich jakości. Dlatego warto zastanowić się przed podjęciem współpracy polegającej na wymianie linków, jeśli nie idzie za tym wartość dodana dla użytkowników.

Przewidywanie wpływu zmian algorytmów Google

Google

Każda osoba zajmująca się SEO wie, że zmiany algorytmów Google przypominają zazwyczaj huragan. Zmiany w rankingach wyszukiwania są widoczne, nikt nie wie dokładnie co się zmieniło, z każdej strony słychać opinie „synoptyków”, czyli SEO-wców próbujących odgadnąć, w jaki sposób można dostosować się do nowych zmian w algorytmach szukających.

Na szczęście aktualizacje algorytmów nie występują zbyt często. Podczas gdy dużo częściej przypominają drogę przez mękę niż coś przyjemnego, to wyprzedzenie konkurencji pod względem zrozumienia zmian jest kluczowe w sukcesie SEO. Wystarczy nawet niewielka przewaga czasowa, by móc wyprzedzić przeciwników o parę kroków.

Analizowanie aktualizacji Google

Istnieje parę sposobów na ewaluację zmian wprowadzonych w algorytmach Google. Ja zawsze skupiam się na eksperymentach dotyczących tagów tytułowych, opisów meta i nagłówków H1.

W pierwszym kroku musimy przeanalizować przebieg czasowy aktualizacji. Zagraniczne portale zajmujące się pozycjonowaniem zazwyczaj publikują informację zaraz po potwierdzeniu aktualizacji algorytmów. Gdy masz już określony szerszy przedział czasowy gdy zaszły zmiany, wykorzystaj Google Search Console do zbadania dokładnego czasu przeprowadzenia aktualizacji oraz wpływu na wyniki na pierwszej stornie wyszukiwarki.

Po ustaleniu przybliżonego momentu wejścia aktualizacji stwórz dwa przedziały: dwa tygodnie przed aktualizacją i dwa tygodnie po niej. Eksportuj dane do Excela lub innego arkusza kalkulacyjnego i dodaj kolumnę liczącą różnicę pomiędzy pozycjami sprzed i po aktualizacji. Następnie przefiltruj dane, ja najpierw lubię patrzeć na strony, które znalazły się po zmianach wyżej niż poprzednio.

Poszukiwanie zależności

Gdy kontynuujemy ten proces, zaczniemy uzyskiwać pełny obraz tego, co zmieniło się w SEO po aktualizacji. Zanim przejdziemy do kolejnego kroku, powinniśmy przyjrzeć się gołym danym, a może uda nam się odnaleźć jakieś powtarzające się prawidłowości.

Identyfikowanie prawidłowości jest możliwe jedynie dla stron, które mają podobne wyniki. Popatrz tylko na dane znajdujące się poza odchyleniem standardowym. Jedynie w ich przypadkach miniona aktualizacja ma znaczący wpływ na pozycję w rankingu, więc to im chcemy się przyjrzeć.

W kolejnym kroku wybieramy próbkę stron o podobnych statystykach. Zmiana pozycji, przeciętna pozycja w SERP i wskaźnik CTR powinny być na podobnym poziomie. Jeśli nie uda Ci się wyodrębnić takiej próbki, to nic złego, trudno znaleźć więcej storn internetowych podobnych do siebie.

Korzystanie z crawlera

Lepszym sposobem jest wykorzystanie crawlera, czyli programu zachowującego się podobnie co boty Google. Jednym z takich narzędzi jest Screaming Frog, szybko zbiera potrzebne dane. Wklej do dokumentu tekstowego listę stron internetowych które chcesz przebadać. Następnie przeprowadź ich analizę w Screaming Frog.

Tym razem idea polega na szukaniu podobieństw między wynikami pokazywanymi przez crawlera, a elementami meta strony, jak tag tytułowy, opis meta i nagłówki. Szukamy wyróżniających się elementów, pozwalających znaleźć korelację między elementami na stronie a wzrostem pozycji w rankingach. W pewnym momencie powinniśmy uzyskać kilka odpowiednich punktów.

Powiedzmy, że udało nam się znaleźć jakąś korelację, na przykład między czasem oczekiwania a wielkością strony. Wygląda na to, że szybka odpowiedź serwera przy mniejszej wersji strony mocno wpłynęła na pozycję w rankingu. Oznacza to prawdopodobnie, że najnowsza aktualizacja algorytmów Google mocniej skupia się na szybkim otwieraniu stron.

Każda aktualizacja Google przynosi zmiany w silniku wyszukiwania, jednak jak widać, odgadnięcie ich nie jest takie proste. Czasem specjaliści od SEO nie mogą przez dłuższy czas dojść do porozumienia, tak było z jedną z aktualizacji algorytmów w marcu 2105 roku. Do dziś nie ma spójnej opinii co do natury tamtych zmian.

Google Search Console jako pomoc przy strategii SEO

SEO

SEO wcale nie musi być skomplikowane. Czasem wystarczy kilka prostych trików aby znacznie poprawić rezultaty. Jednym z takich sposobów jest wykorzystanie potencjału Google Search Console. Poniżej postaram się wyjaśnić w jaki sposób można użyć tego narzędzia w celu poprawy swojego SEO.

Wykorzystanie wewnętrznych błędów

Warto wykorzystać pracę wykonywaną przez roboty Google by poszukać nowych pomysłów na linkowanie. W Google Search Console można znaleźć raport dotyczący błędów na naszej stronie. Aby poprawić działanie strony, wystarczy je naprawić.

Takie sytuacje zdarzają się często w przypadku migracji na nowy serwer lub przy zmianie URL-ów, przez co pojawiają się błędy. Każdy z nich to szansa na poprawę. Odkryj wszystkie błędy i stopniowo je naprawiaj. Roboty Google będą lepiej oceniać Twoją stronę, dzięki czemu pojawi się ona wyżej w SERP.

Wewnętrzne linkowanie

Jeśli chodzi o kwestię linkowania, powinieneś mieć jakieś podstrony od wysokim priorytecie, takie na których chcesz się skupiać. Optymalizacja jest łatwiejsza jeśli dokonasz linkowania wewnętrznego na bazie priorytetu dla każdej podstrony.

Zerknij do usługi Google Search Console i sprawdź czy strony priorytetowe dla Ciebie znajdują się na szczycie listy. Jeśli nie, musisz częściej do nich linkować, dzięki czemu poprawi się ich pozycja na liście. Wewnętrzne linkowanie to również prosty sposób na poprawę CTR choć nie zaleca się zbyt gęstego linkowania, bo wtedy czytelnik ma wrażenie spamowania i szanse na kliknięcie linków zmaleją.

Wyróżnianie danych

Data Highlighter to narzędzie pozwalające nauczyć Google danych strukturalnych znajdujących się na Twojej stronie. Pierwszym krokiem jest decyzja na temat tego, jakie dane chcesz wyróżnić. Czym zajmuje się Twoja działalność? Na czym chciałbyś się skupić? Przy pomocy Data Highlighter po prostu wyróżniasz ważne dane za pomocą myszki.

Dzięki temu Google może w bardziej atrakcyjny sposób prezentować Twoje dane w SERP oraz w innych usługach Google takich jak Knowledge Graph. Wyróżnianie danych poprawia pozycję w SERP oraz zwiększa CTR, a wszystko dzięki bardzo prostym zabiegom. Google łatwiej odkrywa Twoje najistotniejsze informacje, co bezpośrednio przekłada się na jakość Twojego SEO.

Raporty Search Analytics

Search Analytics Report to świetny sojusznik przy próbie ocenienia ogólnej kondycji Twojej strony. Możesz wykorzystać to narzędzie do zbadania Twoich najlepiej sprawujących się stron lub takich które mają potencjał do rozwoju.

Możesz również odpowiedzieć na bardziej skomplikowane pytania. Czy Twój stary content był lepszy od nowego? Czy CTR z urządzeń mobilnych jest wysoki?

Ten szczegółowy raport pozwala wykonać szereg czynności, takich jak poprawa CTA, utrzymywanie aktualnego contentu, udostępnianie wpisów w mediach społecznościowych, dołączanie wpisów do następnego newslettera.

Do czego można jeszcze użyć Search Analytics Report?

Sprawdzenie rankingów. Analiza rankingów dla 25-50 najważniejszych dla Twojej działalności fraz kluczowych pozwala otrzymać dogłębny ogląd sytuacji Twojej strony oraz wskaże miejsca, gdzie  należy coś poprawić. To najlepszy sposób na poprawę SEO.

Zrozum swoją widownię. Filtrowanie raportu przez pytanie (kto, co, gdzie, kiedy) może pomóc zdobyć Ci więcej informacji o użytkownikach korzystających z Twojej strony. Czego tak naprawdę szukają? Jaki jest najlepszy sposób na znalezienie fraz kluczowych skierowanych do nich? Dzięki tej funkcji możesz zrozumieć swoich użytkowników i poprawić SEO pod ich potrzeby.

Sprawdzenie trendów. Analiza fraz kluczowych może również pomóc Ci rozpoznać aktualne trendy. Może być jakaś różnica między 30-dniowym raportem a kwartalnym, dzięki czemu wpadniesz na nowe pomysły dotyczące contentu, co pozwoli Ci znów poprawić SEO.

Czy Twoje SEO działa na urządzeniach mobilnych?

SEO

W ciągu ostatnich kilku lat urządzenia mobilne kilkukrotnie zwiększyły swój udział w ruchu na stronach internetowych, a ich wpływ będzie coraz większy. To właśnie dlatego Google przerzuciło się do nowego rodzaju tworzenia rankingów – od jakiegoś czasu to wersje mobilne stron są jako pierwsze brane pod uwagę.

W związku ze zmianami coraz więcej osób szuka sposobów na to, jak poprawić rankingi swoich stron wykorzystując mobilne SEO. Istnieje cała grupa czynników wpływających na pozycję w rankingu Google, można je podzielić na techniczne, związane z zawartością oraz satysfakcją z korzystania. W poniższym artykule postaram się opisać każdą z tych grup. Opiszę zarówno dobre jak i złe praktyki.

Czynniki techniczne

Szybkość strony. Jedna z najważniejszych rzeczy w ocenianiu witryny przez roboty Google. Choć szybkość ma wpływ zarówno w przypadku wersji stacjonarnych i mobilnych, na ogół użytkownicy są mniej cierpliwi w przypadku mobilnych wersji stron. Większość z nich rezygnuje z wejścia na stronę, jeśli otwiera się ona dłużej niż 3 sekundy.

AMP – przyspieszone wersje mobilne. Sukcesem do zrobienia dobrego AMP jest zoptymalizowanie kodu HTML i CSS. Dzięki temu wersje mobilne mogą ładować się nawet 30 razy szybciej niż normalne, właściwie są już gotowe w momencie kliknięcia.

Flash. Pierwsza z rzeczy których należy unikać. Większość mobilnych przeglądarek nie wspiera Flasha i przez to nie potrafi go wyświetlić. Dlatego wersja mobilna strony powinna być od niego wolna.

Czynniki wpływające na user experience

Obrazki. Obraz jest warty tysiąc słów. To stare powiedzenie świetnie sprawdza się w web designie. Nie możesz jednak zawalić wersji mobilnej zbyt ciężkimi zdjęciami, pamiętaj o optymalizacji. W wersjach mobilnych stron zdjęcia i grafiki podwyższają jednak ogólny ranking stron, dopóki oczywiście ładują się one szybko.

Pop-upy. Na pewno należy unikać wyskakujących okienek w mobilnych wersjach stron, gdzie są jeszcze bardziej znienawidzone niż w na desktopach. Jeden pop-up potrafi na małych urządzeniach zasłonić całą treść, a często rozmiar wyskakującego okienka uniemożliwia lub skutecznie utrudnia zamknięcie go. Nic dziwnego, że Google mocno karze strony umieszczające pop-upy na mobilnych wersjach stron.

Mały rozmiar czcionki. Jeśli otwierałeś kiedyś desktopową wersję strony na urządzeniu mobilnym, prawdopodobnie miałeś trudność z przeczytaniem czegokolwiek. Dlatego na wersjach mobilnych wykorzystuj duży rozmiar fontu – polecane jest 16 pkt.

Wielkość przycisków. Pamiętaj, że masz do czynienia ze stroną na niewielkim urządzeniu. Napakowanie wielu przycisków blisko siebie sprawi, że użytkownikom trudniej będzie trafić w odpowiedni, będą sfrustrowani korzystaniem z Twojej strony.

Content w wersjach mobilnych

Frazy kluczowe w nagłówkach. Podstawowa zasada SEO to umieszczanie na swojej stronie potrzebnych fraz kluczowych. Możesz je dawać w nagłówkach tekstów, dzięki temu łatwiej przyciągniesz uwagę osób szukających konkretnych rzeczy. Nie przesadzaj jednak, nowy nagłówek co dwa zdania tekstu nie jest tu dobrym rozwiązaniem. Postaraj się, żeby całość wyglądała naturalnie.

Słowa kluczowe w zewnętrznych linkach. Jeśli znasz się na SEO, wiesz do czego służy zbudowanie bazy backlinków. Jeśli celujesz w poprawę rankingu dla poszczególnych fraz kluczowych, nie pomagaj innym stronom internetowym – nie umieszczaj słów kluczowych w linkach do innych witryn. Google interpretuje tego rodzaju link w taki sposób, że uznaje źródło jako ważniejsze od strony która go zamieściła.

Liczba słów na stronę. Wersje desktopowe stron powinny mieć więcej słów na stronę, ponieważ po prostu mieści się ich więcej na ekranie. Nie oznacza to, że mobilne wersje stron powinny być wykastrowane i składać się z kilku zdań. Idealna długość tekstu wynosi na nich 700-1000 znaków. S

Błędy popełniane w mobilnym SEO

link-buildingowej

Od dwóch lat Google stawia sprawę jasno: w SEO musisz zacząć myśleć również o mobilnych wersjach strony. Należy pamiętać, że od końca 2016 roku Google przy indeksowaniu stron w pierwszej kolejności skupia się na mobilnych wersjach stron. Wprowadzenie mobilnego SEO do swojej strategii nie jest trudne, na początek należy jednak unikać podstawowych błędów popełnianych w tej kwestii. Poniżej przedstawiam kilka z nich.

Słaba prędkość strony

Szybkość ładowania strony jest niezwykle istotna w rankingach Google. Jest również ważna dla osób ją odwiedzających. Według badania przeprowadzonego przez Google 53% osób jest skłonnych opuścić nowo odwiedzaną stronę, jeśli ładuje się ona dłużej niż 3 sekundy.

Jest to szczególnie istotne w przypadku mobilnych wersji stron, gdzie prędkość ładowania jest również mocno ograniczona przez jakość połączenia. Nie wszędzie jest LTE, dużo osób dalej korzysta z 4G albo nawet 3G.

Utrzymuj mobilną wersję strony prostą i czystą. Unikaj przekierowań, usuń wszelkie niepotrzebne elementy. Zmniejsz i skompresuj obrazy, sprawdź jakość swojego hostingu.

Irytujące reklamy

10 stycznia Google ogłosił, ze strony na których „content nie jest łatwo dostępny dla użytkownika korzystającego z mobilnej wersji witryny” nie będą wysoko w rankingach. Mimo iż według testów kary za to nie są wysokie, warto zastanowić się nad umieszczaniem niektórych reklam w wersji mobilnej.

Wszelkiego rodzaju pop-upy (nawet jeśli nie są to reklamy) są niewygodne do wyłączania w wersjach mobilnych, często przez nie rozwala się układ strony, a na niektórych urządzeniach może okazać się, ze nie da się ich wyłączyć w ogóle. Wyjątkiem powinny być jedynie banery wymagane przez prawo (informacja o ciasteczkach czy weryfikacja wieku użytkownika).

Niedziałające multimedia

Zanim umieścisz film lub inne multimedia na swojej stronie, zastanów się czy będzie je można odtworzyć na każdym urządzeniu. Jeśli to możliwe, zamieść tekstową transkrypcję. W ten sposób pomożesz zarówno użytkownikom mobilnym jak i botom Google w indeksacji zawartości.

404 na urządzeniach mobilnych

Użytkownicy wersji desktopowej i mobilnej powinni mieć taki sam dostęp do treści. Musisz zająć się wszystkimi przypadkami gdzie w wersji mobilnej pojawia się błąd 404. Napraw lub usuń wadliwe podstrony. Dzięki temu poprawi się również pozycja w rankingach Google Twojej strony.

Źle określony viewport

Ekrany urządzeń mobilnych mają różne proporcje i rozmiary, więc jeśli nie określisz poprawnych wymiarów używając meta tagu viewport, to Twoi użytkownicy mogą doświadczyć źle wyświetlającego się obrazu. Najczęstszym błędem jest określenie stałego rozmiaru viewport, przez co jest on zoptymalizowany jedynie dla konkretnych urządzeń. Nie można też ustawiać zbyt wysokiej wartości minimalnej, bo wtedy użytkownicy z mniejszymi ekranami nie będą mogli w wygodny sposób korzystać z Twojej strony.

Słaby design wersji mobilnej

Design Twojej strony musi również być przyjazny dla użytkowników mobilnych. Musi różnić się od tego dla wersji desktopowej. Unikaj nietypowych fontów, małego rozmiaru liter oraz nagromadzenia elementów na stronie. Zrób odstępy między poszczególnymi elementami na stronie, żeby użytkownicy nie kliknęli przypadkiem w zły przycisk czy link.

Mobilne i stacjonarne SEO zaczyna się od tego samego momentu

Sekretem do sukcesu każdej strategii SEO jest zrozumienie swoich odbiorców. Zbadanie tego powinno być podstawą wszystkiego co robisz na stronie – SEO, zawartości designu itp. Jeśli wiesz jak konsument zachowuje się w sieci, łatwiej się do niego dostosujesz.

Niezrozumienie konsumentów prowadzi do wielu najczęstszych błędów w SEO, czy to chodzi o zły dobór słów kluczowych, wykorzystanie nagłówków które nie adresują potrzeb czy promocja złymi kanałami.

Jak szybko przygotować mapę strony XML przyspieszającą SEO

klientów

Gdy mam do czynienia z SEO i marketingiem, uwielbiam szybkie i łatwe rozwiązania. Całe szczęście istnieje kilka technik SEO, które przy małym nakładzie energii generują dobre rezultaty. Jednym z takich rozwiązań jest stworzenie mapy strony w formie XML.

Choć brzmi to skomplikowanie, stworzenie takiej mapy strony przy użyciu odpowiednich narzędzi to tak naprawdę kwestia kilku minut. Nie musisz umieć programować, jedynie kliknąć odpowiednie opcje w programach.

Czym jest mapa strony XML?

Podstawową kwestią jest wyjaśnienie, co tak właściwie chcemy stworzyć. Mapa strony XML to po prostu uporządkowana lista URL Twojej strony. Stąd nazwa „mapa strony”. Pokazuje ona skład strony oraz jej strukturę. W prosty sposób przedstawia Twoją stronę, dzięki czemu łatwo się w niej połapać.

Jaki cel ma tworzenie mapy XML?

Wyszukiwarki internetowe korzystają z algorytmów organizujących i strukturyzujących informacje zamieszczane w sieci. Czytają one każdy rodzaj informacji. Jednak mapa strony XML jest wyjątkowo łatwa do odczytania dla algorytmów, dzięki czemu jest również lepiej oceniana w rankingach SEO.

Dla algorytmów mapa strony XML jest po prostu swego rodzaju spisem treści, łatwym do przeczytania i przetworzenia. Dobrze zbudowana mapa strony może nawet więcej.

Mapy strony mogą przekazywać przeglądarkom informacje na temat aktualizacji stron, częstotliwości tych aktualizacji, relatywnej ważności poszczególnych podstron oraz podać informacje o zawartości ukrytej głęboko w jej strukturze.

Korzyści z posiadania mapy strony XML

  • Mapa każe Google przeskanować Twoją stronę
  • Mapa powie co dokładnie ma indeksować Google z Twojej strony
  • Mapa przekaże Google informacje na temat zawartości strony
  • Mapa powie Google kiedy zaktualizujesz zawartość (dzięki czemu w najnowszych rankingach możesz znaleźć się wyżej)
  • Mapa powie Google jak często zawartość będzie aktualizowana
  • Mapa powie Google, która treść jest istotniejsza od reszty
  • Mapa pozwala na natychmiastową indeksację Twojej strony
  • Mapa pomaga obejść trudności związane z wewnętrznym linkowaniem na stronie
  • Mapa pozwala na lepszą indeksację tworzonych treści
  • Mapa przyspiesza skanowanie Twojej strony przez boty Google
  • Mapa pozwala pokazać Google wszystkie podstrony, nawet te które są głęboko ukryte w architekturze strony i normalnie nie byłyby zindeksowane tak szybko

Tworzenie mapy strony XML przy pomocy Screaming Frog

Możesz skorzystać ze Screaming Forg niezależnie od tego jaka jest Twoja stron internetowa. Nie ma znaczenie CMS z którego korzystasz, rozmiar strony, jej wiek ani nic innego. W zasadzie nie potrzebujesz nawet być właścicielem danej strony by stworzyć jej mapę.

Screaming Frog jest darmowy dopóki Twoja strona ma mniej niż 500 podstron. Jeśli jest większa, musisz kupić płatną licencję, która wynosi około 800 zł rocznie.

W zależności od tego, jak duża jest Twoja strona, operacja indeksacji wszystkich podstron zajmie od kilku minut do kilku godzin. Po zakończeniu procesu należy kliknąć opcję stworzenia mapy strony XML. W kolejnych krokach wybierasz, które podstrony mają znaleźć się w mapie strony. W zależności od preferencji możesz wybrać, czy mają zostać dołączone strony z kanonikalami, te z tagiem „Noindex”, materiały podzielone na podstrony itp.

Jeśli korzystasz ze strony opartej na WordPressie, prostszym sposobem będzie skorzystanie z pluginu Yoast, jest to darmowa opcja do indeksowania stron i tworzenia map XML.

Dodawanie mapy strony XML do Google

Niezależnie od tego, czy korzystałeś z Yoast, Screaming Frog czy jakiegokolwiek innego rozwiązania, mapę strony musisz wysłać do Google. Aby to zrobić, należy wejść na Google Search Console, wybrać swoją stronę internetową i z lewej strony kliknąć Crawl->Sitemaps. Następnie klikasz opcję „Add Sitemap”. Już po kilku minutach przetwarzania otrzymasz raport dotyczący swojej strony. Gotowe!

W mniej niż godzinę możesz znacznie poprawić jakość swojego SEO. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to właśnie nadeszła najwyższa pora!

 

Problem obsesyjnego śledzenia rankingów w SEO

SEO

SEO jest często skupione na uzyskaniu wysokich rankingów w rezultatach wyszukiwarek. Należy jednak pamiętać, żeby nie dać zwieść się na manowce zbyt obsesyjnym obserwowaniem rankingów.

Śledzenie naszej pozycji w rankingach wyszukiwarek jest ważne, ale kładzenie zbyt dużego nacisku na tę kwestię może okazać się problematyczne. Gdy patrzymy na SEO, wykorzystanie odpowiednich miar pozwoli nam wygenerować wyniki, które będą miały wpływ na kondycję naszego biznesu, a nie tylko na nasze ego.

Problem śledzenia rankingów

Mierzenie rankingów dla słów kluczowych bardzo często staje się wciągające, a to wszystko przez przejrzystość tej metody. Główny problem w przykładaniu zbyt dużej wagi do tego rodzaju rozwiązań jest fakt, że wyniki wyszukiwania nie są identyczne. Dla przykładu rezultaty podawane przez Google opierają się na różnych kryteriach. Dwa najważniejsze z nich to:

Lokacja. Wyniki wyszukiwania dopasowane są do lokacji, w której się znajdujesz. Odgrywa to olbrzymią rolę w wyszukiwaniu lokalnym, ale odbija się również na rankingach organicznych.

Personalizacja. Google oraz inne wyszukiwarki stale gromadzą dane dotyczące Twoich upodobań. Wykorzystują te dane w celu podania Ci lepszych rezultatów wyszukiwani. Z tego powodu śledzenie rankingów dla słów kluczowych bezpośrednio w wyszukiwarkach może wyświetlać Ci zakłamane dane.

Jak widzisz, te dwie proste zmienne drastycznie zmieniają rankingi. By uzyskać wyniki w stu procentach dokładne, musiałbyś przeprowadzić badanie całościowe w zależności od podanej lokalizacji i osobistych preferencji użytkownika. Choć dałoby się to zrobić, jest to bardzo czasochłonna i trudna operacja.

Wykonując pracę przy SEO nie należy zbytnio skupiać się na rankingach. Wiele osób jest tak wpatrzonych w nie, ze na ich bazie opracowują słabą strategię marketingu w sieci. Gdyby te zasoby czasu i energii przeznaczyć na przykład na tworzenie odpowiedniej treści, konwersja ruchu byłaby znacznie wyższa.

Garść statystyk dotyczących wyszukiwania

Innym problemem jest fakt, że stanowcza większość wpisywanych w wyszukiwarkę fraz składa się z kilku słów. Z badania przeprowadzonego przez Ahrefs, wynika, że frazy składające się tylko z jednego słowa stanowią jedynie 2,8% całości. Badanie zostało przeprowadzone na bazie wszystkich fraz wyszukiwania wpisywanych w USA – sprawdzono imponującą liczbę 1,4 mld wariantów zapytań! Z tego samego badania wynika, że aż 41,7% fraz składa się z pięciu lub więcej słów.

Co więcej, większość fraz jest bardzo rzadko wykorzystywana. Aż 93,02% bazy wyrażeń kluczowych to frazy, które są wyszukiwane rzadziej niż 20 razy miesięcznie. Czy w takim razie jest sens skupiać się na rankingach dla najpopularniejszych słów kluczowych, skoro stanowią jedynie ułamek działalności w sieci?

Na czym się skupić w SEO?

Celem jakichkolwiek działań SEO powinno być wpłynięcie na widoczność wśród użytkowników zainteresowanych naszymi usługami. Kluczowy jest tu ukierunkowany ruch. Największy potencjał leży w wykorzystywaniu w pozycjonowaniu fraz składających się z kilku słów, to tu leży szansa na osiągnięcie najlepszych długoterminowych zysków. Takie frazy są zazwyczaj bardziej szczegółowe i sprecyzowane.

Dzięki pozycjonowaniu długich fraz można stworzyć lepszą strategię SEO pozwalającą na przyciągnięcie bardziej stargetowanych użytkowników na Twoją stronę. Przecież lepiej mieć 100 odwiedzin osób szukających usług oferowanych przez Ciebie, niż 1000 zupełnie przypadkowych ludzi.

Niezwykle ważne jest korzystanie z narzędzi typu Google Analytics. To dzięki nim możesz zbadać, skąd na Twojej stronie biorą się użytkownicy, jakimi kanałami rozprzestrzenia się Twoja strona i na czym warto się skupić w SEO.

Śledzenie Google Analytics na pewno będzie bardziej pomocne w opracowaniu strategii SEO niż namiętne śledzenie rankingów dla fraz kluczowych.