Miesięczne archiwum: Lipiec 2017

Google widzi linki JavaScript których Ty nie widzisz

Algorytm

Większość osób zajmujących się SEO wie, że Google rozumie kod JavaScript oraz content w nim zawarty. Wiadomo to nie tylko dlatego, że firma sama to ogłosiła, ale również dzięki testom empirycznym.

Wszyscy to wiemy, a mimo to narzędzia zajmujące się danymi dotyczącymi backlinków widzą tylko klasyczne linki w formacie <a href>.  Nie dają rady zgromadzić informacji dotyczących przekierowań z wykorzystaniem JavaScript, co może być kłopotliwe w prowadzeniu bazy backlinków.

Czy jest to problem?

Brak możliwości zobaczenia linków opartych na JavaScript może być problemem dla webmasterów. Google daje radę przetworzyć skrypt, więc tego rodzaju linki będą również brane pod uwagę przy analizie stron pod kątem spamerskich linków. Brak możliwości sprawdzenia linków JavaScript sprawia, że strony internetowe są narażone na możliwość otrzymania kary od Google, nie wiedząc nawet, skąd się ta kara wzięła.

Przecież Google dostarcza te dane

Niestety, linki wyświetlające się w profilu Google Search Console nie są wszystkim co potrzebujesz aby dokonać porządnej analizy backlinków. Niestety, dane te są mocno ograniczone. Google Search Console wyświetla jedynie 1000 wierszy. Złe linki JavaScript mogą z tego powodu nie być wyświetlone w raporcie.

Są dowody na to, że czarny scenariusz opisywany akapit wyżej może się zdarzyć. Bywało, że linki dostarczony przez Google Webspam Team jako powód otrzymania kary nie znajdował się w żadnym dostępnym narzędzi do analizy backlinków, nawet w Google Search Console. Dlatego komercyjne narzędzia powinny przestawić się na rozumienie linków JavaScript.

Czy linki oparte na JavaScript mają taką samą wartość co tradycyjne odnośniki?

Najprościej mówiąc – tak. Podczas konferencji SMX West 2017 Mariya Moeva, członek zespołu Search Quality Team w Google potwierdziła, że Google nie rozróżnia klasycznych linków od tych opartych o JavaScript. Ich waga jest równa.

Jak wiele backlinków może być niewidocznych dla nas?

Ciężko powiedzieć to ze stuprocentowa pewnością, ale w 2016 roku OverStack przeprowadził badanie ponad 56 tysięcy deweloperów z 173 różnych krajów. Wyniki mówią, że zdecydowana większość webdeweloperów korzysta z JavaScript w codziennej pracy.

Choć linki JavaScript nie są standardową praktyka w projektowaniu stron, to czasem się z nich korzysta, szczególnie na szczeblu komercyjnym. Powszechność wykorzystania JavaScript sprawia, że wiele linków może być w stworzonych z wykorzystaniem tej technologii.

Co mogę zrobić z tą wiedzą?

Cóż, czekać. Musimy uzbroić się w cierpliwość i poczekać, aż twórcy narzędzi do analizy backlinków dodadzą możliwość skanowania również linków JavaScript. Nawet Google zajęło to dużo czasu, a przecież mają oni niewspółmiernie większe zasoby.

Dmitry Gerasimenko, CEO Ahrefs, powiedział, że wykonywanie skryptów JavaScript na wymaganą skalę zmusiłoby ich do zakupienia dodatkowych 10000-15000, a jego zdaniem klienci nie są jeszcze gotowi na zapłacenie za taką usługę.

Cóż, w przypadku linków JavaScript wszystko rozbija się o pieniądze, gromadzenie tego rodzaju danych jest po prostu zbyt kosztowne. Czy jakakolwiek firma zajmująca się tworzeniem narzędzi SEO zdecyduje się na taki odważny krok? Moim zdaniem w najbliższej przyszłości raczej nie ma na to szans.

W międzyczasie musimy po prostu poradzić sobie z mniejszą dostępnością danych dotyczących backlinków. Warto na swoich stronach zrezygnować z linków JavaScript żeby ułatwić analizę backlinków innym, ale chyba nie co liczyć na to, że webmasterzy masowo zrezygnują z wygody JavaScript do wstawiania linków.

Rozbudowanie contentu pod ścieżkę konsumenta

link building

W poprzedniej dekadzie, mówienie o treści tworzonej na strony internetowe jako ”SEO content” było bardzo popularne. Gęstość słów kluczowych nadal było silnym czynnikiem branym pod uwagę przy pozycjonowaniu stron, profesjonaliści SEO walczyli z optymalizacją treści pod SEO i zaraz dostarczaniem angażującego contentu użytkownikom.

Dziś już bardzo rzadko słyszę, żeby ktoś szukał osoby zajmującej się tworzeniem contentu SEO. Cóż, musimy uderzyć się w pierś i przyznać jako branża, że był taki czas, kiedy jakość contentu nie była naszym najwyższym priorytetem. Wiadomo, wyszukiwarki ponoszą część winy. Mniej skomplikowane algorytmy wymuszały na nas takie działania.

Dziś sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Po zmianach zasad w algorytmie Google, dziś content jest nastwiony głównie na jakość. Już nie istnieje coś takiego jak content SEO. Czasy się zmieniły, obecnie wyszukiwarki nie dadzą się nabrać na proste wpychanie słów kluczowych do artykułów.

Dzisiejsze SEO jest oparte na doświadczeniach użytkownika

Dziś Google stara się, aby wyświetlać użytkownikom takie wyniki wyszukiwania, które zaspokoją wszelkie ich potrzeby. Pole wyszukiwarki jest również często pierwszym krokiem na ścieżce prowadzącej do zakupu produktu czy usługi. Niestety, rzadko możemy się dowiedzieć co dokładnie użytkownicy wpisują do wyszukiwarek gdy zaczynają tę ścieżkę, ale za to wiemy na jakiej podstronie na naszej witrynie lądują w pierwszej kolejności.

Dzięki danym z Google Search Console, wiemy pod jakie frazy kluczowe strona jest pozycjonowana, dzięki czemu możemy przewidzieć, co wpisał klient lądując na konkretnej podstronie. Możemy wykorzystać tę bazę słów kluczowych do stworzenia listy fraz określających etap ścieżki klienta w drodze do zakupu konkretnego produktu czy usługi.

Zidentyfikuj luki w ścieżce klienta

Słowa kluczowe służą nam do odgadnięcia intencji klientów, dzięki czemu możemy odkryć luki na naszej stronie. Należy się zastanowić nad kwestią celów, których może nie osiągnąć klient wchodząc na naszą witrynę. W tym celu polecam dostosować odpowiednie intencje użytkowników do etapu ich podróży. Jeśli znajdziemy luki, należy je załatać odpowiednim contentem, w przeciwnym wypadku klient może zdecydować się opuścić stronę i poszukać rozwiązania gdzie indziej.

W przypadku sklepów detalicznych, często występują następujące luki:

  • Ścieżka jest uszkodzona, klient nie może zrobić kolejnego kroku na drodze do zakupu. Problemem może być nawigacja albo fakt, że klient wylądował za daleko na ścieżce i należy go cofnąć o kilka kroków.
  • Klient ma pytanie, a my nie dostarczamy odpowiedzi. Pytania mogą być różnorakie. Jak korzystać z produktu? Gdzie można kupić produkt? Niezależnie od pytania, jeśli nie odpowiemy na nie, klient może zrezygnować z zakupu na naszej stronie i przejść do konkurencji. Ścieżka się zamyka, klient wraca do wyszukiwarki i szuka rozwiązania w innym miejscu.
  • Nie posiadamy produktu którego szuka klient. Może się okazać, że klient wyląduje na naszej stronie szukając produktu, którego nie oferujemy. W takim wypadku może to oznaczać lukę w asortymencie sklepu, najlepiej ją szybko załatać.

SEO to tworzenie contentu dla użytkowników

Pamiętaj, naszym zadaniem jest zoptymalizowanie contentu pod intencje użytkowników, a nie dla wyszukiwarek.

Postaraj się tworzyć content w taki sposób, żeby każdy potencjalny klient po wejściu na Twoją stronę mógł gładko przejść przez ścieżkę prowadzącą do zakupu, niezależnie na jakim etapie się obecnie znajduje.

Po wpisaniu frazy kluczowej klient musi się znaleźć na odpowiedniej stronie docelowej, żeby nie czuł się zagubiony i nie zrezygnował z zakupu w naszym sklepie.

SEO dla nowych stron – od czego zacząć?

Pozycjonowanie

W jaki sposób zacząć pozycjonowanie nowych stron? Czy po prostu magicznie zjawia się w Google po uruchomieniu? W jaki sposób zyskać pozycję w Google oraz uzyskać ruch organiczny? W poniższym artykule postaram się wyjaśnić pierwsze kilka kroków, które należy zrobić po uruchomieniu nowej witryny.

Po pierwsze: potrzebujesz zewnętrznego linka

Niedawno jeden z moich znajomych uruchomił swojego bloga. Nie postawił go na WordPressie, co w sumie mnie zdziwiło, no ale to jego wybór. Blog jest bardzo ciekawy, mógłbym polecić go szerszej publice. Po krótkim szukaniu zwróciłem jednak uwagę na fakt, że strony tej nie ma w Google, nawet szukając dokładnej nazwy domeny.

Co się okazało? Nigdzie indziej nie znajdował się link do jej strony. Google po prostu nie miało jak się dowiedzieć o istnieniu jej bloga. Zalinkowałem do jej strony z innego bloga który prowadzę, nie minął dzień i jej strona pojawiła się w Google.

Google jest wyszukiwarką która śledzi linki. Żeby Google wiedziało o istnieniu strony, musi znaleźć odnośnik do niej gdzie indziej. Następnie dochodzi do jej zindeksowania i pojawienia się w wynikach wyszukiwania.

Po drugie: dostosuj ustawienia

Po zdobyciu pierwszego linka Twoja strona prawdopodobnie znajdzie się w wynikach wyszukiwania. Jeśli się tak nie stanie, winę za to ponosi prawdopodobnie ustawienie strony na noindex lub blokada jej przez robots.txt. jest to często pozostałość z procesu budowania strony, gdy jeszcze nie chcemy, żeby przypadkiem pojawiła się w Google. Webmasterzy czasami zapominają o zmianie tego ustawienia.

Mimo to, nie chcesz żeby pewne treści pojawiały się w Google. Możesz mieć strony testowe, gdzie sprawdzasz różne ustawienia stylu i treści. Lepiej żeby przypadkowi użytkownicy nie trafili na taką podstronę, poza tym nie powinna ona konkurować z reszta Twojej treści w wynikach wyszukiwania. Takie strony powinny mieć wspomniany wyżej tag noindex.

Po trzecie: poszukaj słów kluczowych

Nowe strony są pozycjonowane zazwyczaj tylko pod nazwą domeny. Jeśli właściwie nikt cię nie zna, to nie ma powodu żeby wpisywać nazwę domeny w wyszukiwarkę. Dlatego trzeba myśleć o pozycjonowaniu pod inne słowa kluczowe. Musisz dowiedzieć się czego szukają Twoi odbiorcy. Jakie słowa wpisują w wyszukiwarkę?

Jeśli dobrze wykonasz badanie słów kluczowych, to skończysz z dłuuugą listą słów do pozycjonowania. Sprawdź te frazy i najwyższe wyniki w Google. Czy możesz z nimi konkurować? Ktoś jest Twoim konkurentem w wynikach wyszukiwania? Jak możesz się wyróżnić żeby użytkownicy wybierali Twoją treść?

Po czwarte: twórz content

To dobry moment na rozpoczęcie tworzenia contentu. Poznałeś już swoją widownię. Wiesz co wpisuje w wyszukiwarki. Teraz musisz stworzyć content na tematy pod które chcesz pozycjonować aby znaleźć się w wynikach wyszukiwania.

Po piąte: zastanów się nad strukturą strony

Które podstrony i posty są dla Ciebie najważniejsze? To właśnie do nich powinieneś kierować najczęściej. Linkuj do swojego najlepszego i najistotniejszego contentu. Google będzie śledził Twoje linki, posty i podstrony do których najczęściej prowadzisz, będą miały największe szanse na pojawienie się w wynikach wyszukiwania.

Pracują nad strukturą strony, w skrócie pokazujesz Google, które artykuły są ważne, a które mniej. Można skorzystać ze specjalnych narzędzi zliczających linki do poszczególnych podstron.

Po szóste: zajmij się linkbuildingiem

Google śledzi linki. Linki są istotne. Musisz postarać się rozprzestrzenić swoją witrynę. Dotrzyj do właścicieli innych stron – najlepiej o podobnym profilu – i poproś ich żeby napisali co nieco o Twojej stronie. Im więcej linków będzie prowadziło do Twojej strony, tym częściej będzie crawlowana oraz będzie lepiej wypozycjonowana w wynikach wyszukiwania. Pamiętaj, żeby nie kupować linków, Google bardzo źle na to patrzy.

Subtelne kwestie w SEO, o których nie należy zapominać

SEO

SEO jest na tyle rozbudowaną dziedziną, że łatwo doprowadzić do sytuacji, w której zapomina się o pewnych drobnych niuansach. Nieuwaga czy niewiedza, to nieistotne, ważne, że może ucierpieć Twoja strona. W poniższym artykule przedstawiamy krótki przegląd nieoczywistych niuansów związanych z SEO, które mogą zaszkodzić Twojej stronie.

Nadmierne listy

Listy należą do najpopularniejszych rodzajów postów w internecie i wcale w nie nie uderzamy. Według badań artykuły w stylu „7 sposobów na…” czy „10 faktów o…” są najczęściej udostępnianymi treściami w sieci.

Nadmierne listy to co innego. Chodzi o sztuczne „wzbogacanie” contentu o słowa kluczowe. Powiedzmy, że oferujesz darmowe próbki produktu. Wystarczy napisać, że jest ono gratis. Jeśli zaczniesz pisać, że na Twojej stronie znajduje się „najlepsze darmowe, bezpłatne, gratis próbki produktu całkowicie za darmo”, to Google może to potraktować jako spamowanie słowami kluczowymi i zmniejszyć ważność Twojej witryny.

Linki bez tekstu anchor

Jest to forma przypadkowego ukrycia treści przed użytkownikami, ale bardzo łatwo to przeoczyć. Wystarczy, że dodasz link w edytorze html i zapomnisz dodać tekst zakotwiczenia. A może usunąłeś stary tekst, bo miałeś zamiar go zaktualizować i zapomniałeś o tym. Nieważne są powody, Google źle patrzy na tego rodzaju linki.

Przesadzanie z pogrubianiem i innego rodzaju formatowaniem treści

Wpychanie słów kluczowych z pogrubieniami raczej nie dzieje się przez przypadek, ale takie praktyki zdarzają się tak często, że webmasterzy mogą nie wiedzieć, że jest to szkodliwe. Cóż, lepiej tego unikać.

Oczywiście nie mówię, że pogrubianie słów kluczowych jest złe. Można to robić, jeśli jest to usprawiedliwione strukturą contentu. W długich artykułach warto pogrubiać najważniejsze elementy, ułatwia to skanowanie tekstu czytelnikom.

Są dowody na szkodliwość nadmiernego pogrubiania słów kluczowych. Zrobił to Brian Chang w swoim badaniu. Pogrubił wszystkie słowa na stronie, pozostawił resztę contentu nienaruszoną. Jego pozycja w wyszukiwarce spadła o kilkadziesiąt pozycji. Po przywróceniu starego formatu contentu strona wróciła na swoje miejsce. Wynika z tego, że pogrubianie słów kluczowych prawie na pewno nie poprawi pozycji w rankingach, ale może dodatkowo jeszcze zaszkodzić.

Ramki

Pozostałość po latach 90., co dziwne nadal komuś zdarza się korzystać z tej metody. Polega na wyświetlaniu contentu z różnych URLów na jednej stronie. Pamiętaj, nie tędy droga. Jeden URL – jedna strona, nie łam tej zasady.

Ramki są wbrew standardom tworzenia stron internetowych, dodatkowo sprawiają problemy algorytmom crawlującym, co może negatywnie wpłynąć na pozycjonowanie strony.

Linki do ukaranych stron

Matt Cutts z Google powiedział kiedyś w imieniu firmy, że wyszukiwarka mniej ufa stronom, które linkują do spamerskich witryn bądź ukaranych w inny sposób. Niestety, nie zawsze możesz być świadomy takiego linkowania.

Możesz przez przypadek zalinkować do witryny, która na pierwszy rzut oka wygląda w porządku, ale wykorzystuje wiele spamerskich taktyk w pozycjonowaniu. Możesz zalinkować do witryny, która dawniej cieszyła się zaufaniem, ale potem zeszła na złą ścieżkę. Zazwyczaj wina nie będzie leżeć po Twojej stronie, ale Google nie ma prawa o tym wiedzieć.

Content ukryty dla użytkowników

Nie mówię o treści widocznej po zalogowaniu ani dostępnej tylko dla osób płacących abonament. Chodzi o inny rodzaj ukrywania contentu. Dla Google bardzo istotne jest, żeby zarówno algorytmy crawlujące jak i użytkownicy widzieli tę samą treść.

Jest to jedna z najgorszych taktyk SEO, wyparta właściwie całkowicie już z 15 lat temu. Niestety, może się to wydarzyć całkiem przypadkowo. Możesz na przykład wskutek źle sformatowanego CSSa umieścić część contentu poza stroną, gdzie użytkownicy go nie dojrzą. Możesz dobrać nieczytelny kolor czcionki do tła, przez co użytkownicy go nie dadzą rady przeczytać. Pamiętaj, żeby zwracać na to uwagę, bardzo łatwo otrzymać karę od Google.

Jak pozycjonować słowa kluczowe z końca ogona?

SEO

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że nie ma sensu tracić czasu i wysiłku na pozycjonowanie słów kluczowych z małym wolumenem wyszukiwań. Czy nie lepiej skupić się na popularnych i często wpisywanych frazach?

Jeśli tez tak myślisz, to nigdy nie wykorzystasz w pełni swojego SEO. Dla niewielkich firm to właśnie frazy z końca ogona zapewniają najwięcej organicznych odwiedzin. Bez tego nigdy nie osiągniesz takich wyników, jakie są w Twoim zasięgu i możliwościach.

Czym są słowa kluczowe z końca ogona?

Słowa kluczowe z końca ogona są wysoko wyspecjalizowane, mają na celu dokładnie odpowiedzieć na potrzeby użytkownika. Z powodu wysokiej specjalizacji mają mały wolumen wyszukiwań, ale za to ich konkurencyjność jest niewielka, dzięki czemu mają wysoką stopę konwersji.

Skąd się wzięła nazwa słów kluczowych z końca ogona? Chodzi o to, że jeśli sobie wyobrazimy krzywą wyszukiwań posortowaną według popularności fraz, to z lewej strony znajdują się najpopularniejsze z nich. Im bardziej w prawo, tym wolumen niższy, a wykres przypomina płaską linię. To właśnie jest ten ogon o którym mówimy w poniższym artykule.

Mimo niewielkiego wolumenu, słowa kluczowe z końca ogona są łatwe do pozycjonowania, przez co przekładają się na wyższy współczynnik odwiedzin i ostatecznie więcej użytkowników lika w takie linki niż w przypadku popularnych fraz, gdzie konkurencja jest wysoka i ciężko się wypozycjonować.

Dlaczego słowa kluczowe z końca ogona są tak istotne w SEO?

Sprawdźmy to na małym przykładzie – zaloguj się do swojego konta Google Search Cosole i przejrzyj listę słów kluczowych, które poprowadziły użytkowników na Twoją stronę. Jestem gotów się założyć, że większość z nich będzie należało do końca ogona.

Skąd to założenie? Według Moz.com, nawet 70% fraz wpisywanych w wyszukiwarki pochodzi z końca ogona, wiele z nich będzie idealnych dla profilu Twojej strony. Teraz wyobraź sobie, że udałoby Ci się stworzyć content pod promocję tych słów. To prawdziwa kopalnia złota.

Mniejsza konkurencja

Słowa kluczowe z końca ogona są charakterystyczny dla Twojego biznesu czy niszy, a ich wolumen wyszukiwania jest niski.

Dużym plusem tej sytuacji jest fakt, że łatwiej je wypozycjonować, ponieważ nie ma wiele innych stron zajmujących się dokładnie tym samym co Ty. Wystarczy dopracować SEO na stronie i zająć się nieco linkbuildingiem, a z pewnością wystrzelisz w wynikach wyszukiwania.

Wyższa konwersja

Osoby wyszukujące frazy z końca ogona zazwyczaj szukają czegoś konkretnego, wiec jeśli trafią już na Twoją stronę, to istnieje większa szansa, że zdecydują się na skorzystanie z Twoich usług.

Poza tym przy słowach kluczowych z końca ogona łatwiej rozumiesz intencje użytkownika stojące za wpisaniem danej frazy kluczowej. Dzięki temu łatwiej jest dostosować content do ich potrzeb.

Pomoc w optymalizacji pod wyszukiwanie semantyczne

Słowa kluczowe z końca ogona są integralną częścią optymalizacji pod wyszukiwanie semantyczne. Należy spojrzeć w przyszłość, już teraz 55% pokolenia millenialsów korzysta z wyszukiwania głosowego na porządku dziennym. W takich przypadkach w zdecydowanej większości przypadków korzysta się ze słów kluczowych z końca ogona.

Przy wyszukiwaniu głosowym najczęściej pytania zadaje się w sposób naturalny, tak samo jakby zrobiło się to w trakcie rozmowy. Znając pytania zadawane przez użytkowników, łatwiej jest dostarczyć content zadowalający ich potrzeby i znaleźć się wyżej w wynikach wyszukiwania. Niski wolumen znowu przekłada się na wysoką konwersję, co w ostatecznym rozrachunku wychodzi na plus.

Najważniejsze składowe rankingu Google

Google

Nie jest żadnym sekretem, że na algorytm rankingowy Google składa się ponad 200 różnych komponentów. I chociaż ta lista może robić wrażenie, nie trzeba zawracać sobie głowy wszystkimi szczegółami.

SEO nie polega na tym, żeby wszystko zrobić dobrze. Zadaniem SEO jest ustalanie hierarchii ważności i zajmowanie się najistotniejszymi czynnikami rankingu. W poniższym artykule przedstawiam niektóre z nich.

Backlinki

Chyba nikogo to nie zaskakuje. W 2017 roku backlinki nadal są najważniejszym czynnikiem ważności strony dla Google. Link jednak linkowi nie jest równy. Stąd warto zwrócić uwagę na poniższe kwestie.

Wartość linku

W jaki sposób Google przekształca abstrakcyjny koncept backlinków w mierzalną wartość? Według opublikowanych patentów, firma robi to za pomocą wyznaczania wartości liczbowych poszczególnych linków. Wynik ten jest wyznaczany za pomocą jakości każdego z linków prowadzących do strony (PageRank) oraz ogólnej liczby tych linków.

Jakość linków jest istotnym składnikiem rankingu. Pamiętaj, że nie można sobie pozwolić na posiadanie spamerskich linków słabej jakości. Warto również wziąć pod uwagę, że duża liczba linków pochodzących z tej samej witryny osłabia ich jakość. Google zazwyczaj bierze pod uwagę tylko jeden z nich. Dlatego należy mieć jak największą liczbę stron linkujących do Ciebie.

Tematyka tekstów anchor

Anchor text to kolejna część backlinków mająca wpływ na rankingi. Podobnie jak content, teksty zakotwiczone pod linkami mówią Google o czym jest Twoja strona – i pod jakie frazy należy ją pozycjonować. Pamiętaj, ze tekst anchor musi być naturalny i niewymuszony, chodzi o zachowanie balansu.

Content

Jak wiadomo, bez contentu nie ma pozycjonowania. Czego Google szuka w treści wysokiej jakości? Składają się na to głównie trzy czynniki.

Wykorzystanie słów kluczowych

Najważniejszy dla Google jest tag tytułowy. Używanie fraz kluczowych i ich wariacji wciąż jest istotne w 2017 roku, w tej kwestii nic się nie zmieniło. Ważny jest również opis meta. Oczywiście należy też korzystać ze słów kluczowych w treści strony, pamiętaj o zastosowaniu tagów H1.

Długość

W swoich wskazówkach dla webmasterów Google mówi, że istotna jest ilość contentu na stronie. Nie ma idealnej długości w którą należy celować, zdaniem Google content ma być „wystarczająco długi, aby wyczerpać temat”.

Możliwość do zrozumienia

Jedną z funkcji RankBrain jest analiza rezultatów dotyczących satysfakcji użytkowników. Dzięki temu Google wie czy dany wynik wyszukiwania zaspokaja potrzeby osób odwiedzających stronę. Chodzi o powiazanie słów kluczowych. Na przykład jeśli ktoś wpisuje frazę „rzeczy do zobaczenia w Krakowie”, to Google oczekuje, że fraza ta pojawi się w towarzystwie takich jak „Rynek Główny” czy „Wawel”.

Techniczne SEO

Techniczne fundamenty są kluczowe dla SEO. Oto dwa najważniejsze czynniki:

Prędkość strony

Google oczekuje, że strona może załadować się w pełni poniżej dwóch sekund, niedawno oficjalnie potwierdzono, że prędkość strony jest jednym z sygnałów rankingowych. Szybkość ma również olbrzymi wpływ na user experience, wolniejsze strony mają wyższy współczynnik odrzuceń oraz mniejszą stopę konwersji.

Przyjazność dla urządzeń mobilnych

Jeśli Twoje strony nie będą zoptymalizowane pod smartfony, w ogóle nie pojawią się w wynikach wyszukiwania na urządzeniach mobilnych. Ponad połowa zapytań w Google pochodzi od urządzeń przenośnych, stąd konieczność optymalizacji pod ekrany różnych rozmiarów.

User experience

Debata nad wykorzystaniem czynników zachowań użytkowników jako składników rankingu trwała od lat. Ale jak samo Google powiedziało: „użytkownicy są najczęściej najlepszymi sędziami jakości strony”. Najważniejszą częścią jest CTR.

Click-through rates

Współczynnik CTR to proporcja tego ile razy użytkownik klika w link do Twojej strony do liczby wyświetleń Twojej strony. Jest to jeden z czynników rankingu. Im popularniejsza będzie Twoja strona w wynikach wyszukiwania, tym wyżej się przesunie.

 

Przewaga konsumentów nad botami – dlaczego crawlery nie znają wszystkich odpowiedzi

content marketing

Crawlery stron są wartościowymi narzędziami każdego specjalisty SEO, lecz należy pamiętać, żeby nie korzystać z nich jako zamiennika ręcznej analizy. Zaawansowane crawlery w stylu Botify, DeepCrawl czy ScreamingFrog znacznie poprawiły jakość SEO, ale nie tylko one są konieczne do przeprowadzenia pozycjonowania.

Crwalery świetnie się sprawdzają do szukania zepsutych linków, błędów 404 czy canonicali. Stają się głównym źródłem technicznej strony SEO, dzięki czemu mniej czasu musimy spędzać nad analizowaniem naszej strony.

Na pozór nie wygląda to na powód do zmartwienia. Otrzymujemy błyskawicznie olbrzymią porcję danych do analizy dzięki wykorzystaniu tych narzędzi. Jednak należy pamiętać, że są to boty – analizują kod źródłowy strony szukając problemów łatwych do zidentyfikowania według ustalonych parametrów. Choć jest to przydatna funkcja, lista problemów może mijać się z tymi,  z którymi spotykają się użytkownicy.

Wyniki wyszukiwania są skierowane do użytkownika

Jak już parę razy wspominaliśmy, wyszukiwarki rozwijają się w szybszym tempie niż kiedykolwiek, wszystko dzięki zastosowaniu algorytmów machine learning. Pozwoliły one na skupienie się na podaniu użytkownikowi najbardziej dopasowanych wyników wyszukiwania, nie tylko pod względem contentu, ale również user experience.

Badania przeprowadzone przez SEMrush czy SearchMetrics odwołują się do sygnałów użytkownika oraz doświadczeń płynących z korzystania z sieci, wliczając przyjazność dla urządzeń mobilnych, szybkość strony, współczynnik odrzuceń, czas spędzony na stronie oraz formatowanie contentu – wszystko to należy do czynników wliczających się do rankingów.

Crawlery sprawiły, że osoby zajmujące się SEO mniej czasu spędzają na fizycznym badaniu strony, ponieważ mają wyniki podane na tacy. Oznacza to, że może na tym ucierpieć user experience, co doprowadzi w rezultacie do spadku pozycji w rankingach.

Co więcej, od listopada zeszłego roku liczba wyszukiwań dokonywanych za pomocą urządzeń mobilnych przerosła stacjonarne po raz pierwszy w historii. Oznacza to, że site crawlery mają jeszcze mniejsze znaczenia, ponieważ służą one przede wszystkim do analizy stacjonarnych wersji storn. Dlatego poza korzystaniem z botów należy ręcznie przejrzeć stronę w taki sam sposób jak to robią użytkownicy końcowi.

Priorytety w SEO

Podejście z priorytetem na użytkowników jest istotne w osiągnięciu sukcesu w wynikach wyszukiwania. W przyszłości nic się w tej kwestii nie zmieni. Aby tego dokonać, musimy postawić się na miejscu konsumenta i dokonać interakcji ze stroną, a także przeprowadzić analizę zachowań poprzez Google Analytics i Google Search Console, a nie tylko opierać się na crawlerach.

Przeanalizowanie zawartości i struktury strony pozwoli na lepsze zrozumienie problemów przed jakimi stoją konsumenci na różnych platformach, od początkowego wyszukiwania aż po konwersję.

Na przykład, czy ścieżka konsumenta jest zoptymalizowana zarówno na urządzeniach mobilnych jak i komputerach stacjonarnych? Czy potrzeby konsumenta są zaspokojone na każdej platformie? Czy content jest zoptymalizowany dla poszczególnych urządzeń? Czy łatwo da się wypełnić wszelkiego rodzaju formularze?

Tej wiedzy nie da się zastąpić wykorzystaniem crawlera do analizy strony. Oczywiście nie mówię, że crawlery nie są ważne, pomagają one w znalezieniu technicznych błędów na stornie, których wyszukanie ręcznie mogłoby trwać setki godzin.

Jednak należy pamiętać, że chociaż crawlery są wspaniałym narzędziem, to nie zastąpią one ręcznej analizy strony, a przynajmniej nie w najbliższej przyszłości. Jest to szczególnie ważne teraz, gdy wyszukiwarki w pierwszej kolejności skupiają się na dostarczeniu jak najlepszego doświadczenia użytkownikom końcowym.

Jak w etyczny sposób pogrzebać SEO konkurencji?

korporacyjne SEO

SEO to dynamiczna branża, dziś wygląda zupełnie inaczej niż miało to miejsce chociaż dziesięć lat temu. Normalne było wtedy wykorzystywanie tzw. black hat SEO, czyli praktyk mających na celu nieuczciwie wypromować stronę internetową poprzez bardzo szemrane działania, na przykład duplikowanie listy słów kluczowych i umieszczanie ich w takim samym kolorze co tło strony.

Dziś wyszukiwarki są lepsze w wykrywaniu wszelkiego rodzaju oszustw, więc nie ma sensu w takich działaniach. Bardzo popularnym sposobem na wykorzystanie black hat SEO było negatywne SEO, czyli działania mające zaszkodzić pozycji w rankingach konkurencji.

Czy miało to sens? I tak i nie. Efekty były widoczne poprzez spadek strony konkurencji w wynikach wyszukiwania. Z drugiej strony nasza strona wcale nie ulegała poprawie. Istnieją jednak sposoby na etyczne pogrzebanie SEO konkurentów. Więcej na ten temat w poniższym artykule.

Szpieguj słowa kluczowe konkurencji

Z pewnością wykonywałeś już na swojej stronie badanie słów kluczowych. Możesz jednak sprawdzić w jaki sposób interesujące Cię frazy wykorzystuje w swoim contencie konkurencja. Następnie możesz wykorzystać tę wiedzę na swoją korzyść. Świetnym narzędziem do tego typu działań jest Alexa.com.

Na stronie znajdziesz listę słów pozycjonowanych przez Twoją konkurencję. Możesz dokonać porównania do 10 różnych stron, warto zawrzeć również swoją własną żeby zobaczyć jak radzi sobie na tle konkurencji. Dzięki Alexie możesz sprawdzić jaką strategię stosuje Twoja konkurencja i pokonać ją na tym polu.

Wykorzystaj moc lokalnego SEO

Wiele firm zapomina o sile drzemiącej w lokalnym SEO, skupiają się głównie na pozycjonowaniu słów kluczowych o charakterze globalnym. Nawet jeśli lokalne SEO wydaje Ci się niewarte zachodu, wcale tak nie jest.

Jeśli oferujesz swoje usługi czy towary lokalnie, musisz mieć na swojej stronie zamieszczone bezbłędnie podstawowe informacje kontaktowe: nazwę, adres oraz numer telefonu. Tych samych danych musisz używać wszędzie, czy to na fanpage na Facebooku czy w usłudze Google My Business.

Jeśli stosujesz lokalne SEO, a Twoja konkurencja nie, osoby znajdujące się blisko Ciebie zobaczą Twoją restaurację w wynikach wyszukiwania jako pierwszą. Oznacza to olbrzymią przewagę konkurencyjną.

Zdobądź więcej linków

Jak często internauci wspominają o Twojej stronie? A jak często mówią o konkurencji? To istotne pytania, na które da się odpowiedzieć przy wykorzystaniu odpowiednich narzędzi do pozycjonowania. Pamiętaj, im popularniejsza będzie Twoja strona, tym wyżej będzie pozycjonowana.

Zdobywanie linków może wydawać się trudne. Możesz sprawdzić gdzie znajdują się odnośniki do stron Twojej konkurencji. Mogą one pojawiać się wewnątrz innych tekstów jako rozwinięcie tematu. Sprawdź czy masz napisany content na podobny temat. Jeśli nie, napisz artykuł który będzie znacznie lepszy od tego konkurencji. Następnie zgłoś się do strony z linkiem i zaproponuj podmianę na Twój tekst. W ten sposób nie tylko konkurencja straci jednego linka, ale również Twoja strona otrzyma nieco wyższą ocenę Google.

Popraw nazwy konkurentów

Naczelnym celem Google jest to, żeby wszystkie podane informacje były poprawne. Prawdopodobnie wielu Twoich konkurentów nie zwraca na ten fakt uwagi.

Powiedzmy, że prowadzisz restaurację włoską w Gdańsku. Zauważasz, że jeden z Twoich konkurentów ma nazwę w Google My Business „Restauracja Włoska Balotelli – Gdańsk”. Wejdź na jego stronę i sprawdź czy na pewno się tak nazywa. Prawdopodobnie okaże się, że prawdziwa nazwa to po prostu Balotelli albo Restauracja Balotelli.

Oznacza to, że korzystając z Google My Business wykorzystali w nazwie słowa kluczowe aby poprawić swoją pozycję w rankingach wyszukiwania. Takie działanie jest wbrew zasadom Google, możesz zgłosić firmę i poprawić jej nazwę. W ten sposób spadnie ona w wynikach wyszukiwania.

Nie musisz czuć się źle ze stosowaniem takiej taktyki. To nie Twoje działanie jest nieetyczne, lecz Twojej konkurencji. Ty tylko chcesz żeby wszyscy grali na równych zasadach.

Jak pozycjonować stronę pod inteligentne wyszukiwanie?

content marketing

Ranking organicznych wyników wyszukiwania dawniej był głównym zmartwieniem firm chcących zwiększyć swoją widoczność w sieci, ale wiele się zmieniło w ciągu ostatnich kilku lat.

Dzisiejsze cyfrowe środowisko płatnych reklam, map, recenzji oraz urządzeń mobilnych zmieniło nieco podejście przedsiębiorstw do zdobywania klientów. Rankingi wyszukiwania nie są już jedyną rzeczą na której warto się skupić. Co więcej, standardowe SEO nie musi wcale zapewnić wysokiej pozycji w wynikach wyszukiwania.

Inteligentne wyszukiwanie

Obecnie więcej fraz kluczowych jest wpisywanych na urządzeniach mobilnych niż na stacjonarnych. Do tego dochodzi kwestia lokalizacji użytkownika, osoba znajdująca się w Warszawie może otrzymać inna wyniki wyszukiwania od tej znajdującej się w Krakowie.

Obecnie proces wyszukiwania jest dużo bardziej inteligentny, Google oraz Bing podają użytkownikom bardziej dopasowane do ich potrzeb wyniki wyszukiwania. Dlatego klasyczne sposoby pozycjonowania stron straciły już nieco na świeżości. Jak się odnaleźć w  tej nowej rzeczywistości? Temu chciałbym poświęcić poniższy artykuł.

Skup się na czynnikach lokalnych

Jeśli prowadzisz działalność lokalną, z pewnością wiesz jakie znaczenie mają lokalne wyniki wyszukiwania. Wyszukiwarki pokazują użytkownikom wyniki uwzględniając ich aktualną lokalizację. Według Google, aż 40% osób korzysta z wyszukiwarki jedynie na telefonie czy tablecie. Odsetek wyszukiwań opartych o lokalizację stale rośnie.

Musisz postarać się o widoczność w wynikach lokalnych. Aby ją sobie zapewnić, musisz założyć profil firmowy w Google My Business. Gdy już to zrobisz, koniecznie uzupełnij wszystkie ważne dane kontaktowe, godziny otwarcia, adres, galerię itd.

Pamiętaj o recenzjach

W niektórych przypadkach otrzymanie pozytywnych recenzji jest jedynym sposobem na wypozycjonowanie strony w wynikach wyszukiwania. Ponownie, jest to szczególnie ważne w wyszukiwania lokalnym, gdzie użytkownik może zaznaczyć opcję „najlepsze”, wtedy wyświetlą mu się jedynie te strony, które mają co najmniej 4,5 gwiazdki.

Warto postarać się o to, żeby zadowoleni klienci pozostawili swoje recenzje. Zadbaj również by na każdą z nich odpowiedzieć – podziękować za dobrą ocenę lub postarać się sprostować, jeśli ocena okazała się niska.

Zadbaj o aktualny stan zapasów na stronie

Jeśli prowadzisz sklep internetowy, warto zaznaczyć, które produkty są obecnie dostępne na półkach. Jest to szczególnie ważne jeśli masz kilka lokalizacji. Nie chcesz żeby klient po zobaczeniu interesującego go towaru podjechał do Twojego sklepu, a na miejscu się okaże, że wcale go tam nie ma. Może to doprowadzić do utraty klienta oraz otrzymania negatywnej recenzji.

Stwórz strukturę contentu pod wyszukiwanie głosowe

W dzisiejszych czasach ponad 20% wszystkich wyszukiwań jest robionych za pomocą głosu. To kolejny znak szybkiego zmieniania się zachowań klientów. Asystenci głosowi znajdują się obecnie właściwie w każdym smartfonie, do tego dochodzą urządzenia typu Amazon Echo czy Google Home.

Według Google do 2020 roku połowa wszystkich wyszukiwań będzie wykonywana głosowo. Bardzo często w takich sytuacjach jest tylko jeden wynik wyszukiwania, więc trzeba dodatkowo postarać się o mocne wypozycjonowanie istotnych fraz.

Warto zwrócić uwagę, że użytkownicy zazwyczaj inaczej formułują frazy przy wyszukiwania głosowym niż podczas normalnego wpisywania tekstu. Pytania zazwyczaj są zadawane naturalnym językiem. Aby się pod nie wypozycjonować, najlepiej jest zrobić strefę pytań i odpowiedzi na stronie – FAQ. W ten sposób istnieje możliwość pozycjonowania naturalnych pytań.

Jak przeprowadzać pozycjonowanie na stronach uniwersyteckich?

SEO

Lipiec jest zazwyczaj szczególnie ważnym okresem dla uniwersytetów, akademii i wszelkiego rodzaju szkół wyższych. To wtedy pojawiają się nowi studenci, którzy dopiero co skończyli maturę. Najbardziej znane uniwersytety nie mają problemu ze znalezieniem chętnych do nauki w ich murach. Gorzej mają mało znane, prywatne uczelnie. Czy SEO może im jakoś pomóc zdobyć popularność? Oczywiście, że tak!

Strony internetowe uczelni

Według przeprowadzonej niedawno wśród maturzystów ankiety zdecydowana większość osób chcących kontynuować naukę w szkole wyższej, korzysta w celu znalezienia odpowiedniej placówki z Internetu. I rzeczywiście, najlepsze uniwersytety w Polsce nie potrzebują reklamy, ale co z mniejszymi placówkami? Co z dużą liczbą uczelni prywatnych?

Co ciekawe, z moich doświadczeń wynika, że specyfika stron edukacyjnych jest nieco inna niż innych dziedzin. Pozycjonowanie w tym przypadku również jest ważne, ale w poszczególnych elementach strategii SEO kładzie się nacisk na inne elementy niż w przypadku stron firmowych czy prywatnych. Temu chciałbym poświęcić poniższy artykuł.

Audyt SEO

Zanim skupisz się na poprawie rankingów, musisz najpierw zrozumieć co należy zrobić. Wykonanie audytu SEO pomoże zidentyfikować kluczowe kwestie oraz ustalić priorytety. Jest to szczególnie ważne jeśli chodzi o kwestie techniczne strony, w które będzie trzeba zaangażować dział IT.

Pamiętaj o urządzeniach mobilnych

Google ogłosiło, że w nadchodzących miesiącach przejdzie na system „mobile-first”, czyli indeksowania w pierwszej kolejności wersji mobilnej strony i nadawaniu jej większych priorytetów. Nawet na urządzeniach stacjonarnych wyniki wyszukiwania będą oparte na wynikach mobilnych.

Dla uniwersytetów może to być duży problem, ponieważ często pod jedną domeną znajdują się subdomeny poszczególnych wydziałów, każdy z nich może działać na innym systemie, niektóre będą przyjazne dla urządzeń mobilnych, a inne nie.

Przetestuj strony uniwersytetu za pomocą narzędzia Google Mobile Friendly. W ten sposób zobaczysz co działa dobrze, a co trzeba poprawić. Powinien to być priorytet nie tylko na stronach uniwersyteckich w najbliższej przyszłości.

Sprawdź słowa kluczowe i ich integrację w contencie strony

W końcu jakaś rzecz, na którą razem z działem marketingu macie bezpośredni wpływ. Tutaj tez nie będzie różowo. Często zdarza się, że uniwersytet nazwie dany kierunek czy specjalizację w taki sposób, że student szukający danego kierunku może na niego nie trafić.

Przykład? Sam skończyłem jakiś czas temu analitykę gospodarczą, kierunek o analizie danych, statystyce i ekonometrii, w największym skrócie chodzi o wszelkiego rodzaju przetwarzanie danych, ich prezentację, prognozowanie itd. Gdy mówię analityka gospodarcza, mało kto wie na czym polegały moje studia. Czemu nie nazwano ich po prostu „analiza danych”? Albo „statystyka i ekonometria”? Te nazwy mówią więcej osobom choć trochę obytym w temacie.

Z tego powodu czasem ciężko jest pozycjonować odpowiednie słowa kluczowe, które mogłyby ściągnąć zainteresowanych przyszłych studentów. Dlatego warto dobrze opisywać kierunki studiów. Muszą tam się znaleźć wszystkie określenia, jakie może wpisać potencjalnie zainteresowana nimi osoba. Pamiętaj, że 15% fraz wpisywanych w zeszłym roku w wyszukiwarkach nigdy nie było wpisanych wcześniej! Kreatywność internautów w wymyślaniu nowych fraz jest nieograniczona.

Zajmij się duplikatami

Strony internetowe często przypadkiem tworzą duplikowaną treść, ale istotne jest aby go na bieżąco znajdować i powiedzieć Google którą wersję contentu chcesz wyświetlać w wynikach wyszukiwania.

Na stronach uniwersytetów duplikaty zazwyczaj powstają jako pozostałości sprzed wprowadzenia bezpiecznego protokołu HTTPS. Chociaż strona korzysta już z nowego protokołu, nadal istnieją stare kopie stron ze zwykłym HTTP. Jako że mają inne URL, obie wersje mogą wyświetlać się w Google.